poniedziałek, 31 grudnia 2018

Nie gili-gili, mizi-mizi.


Czy gdyby ktoś bił nasze dziecko, czy nie użylibyśmy wszelkich dostępnych środków, aby temu zaradzić?
Później już po fakcie, można z agresorem rozmawiać dyplomatycznie, w konwencji porozumienia bez przemocy.

Ale w momencie dziejącej się krzywdy?

Odbieram obecną sytuację w szkolnictwie jako bezpośrednią agresję systemu na dzieci.
I wydaje mi się, ze adekwatnie reaguję.
Nie gili-gili, mizi-mizi, nie negocjacje, a bezpardonowa obrona.

Jak myślicie, czy przyciągnęłaby Was grupa, o filozoficznych rozważaniach o edukacji, o głaskaniu, o wzdychaniu nad ciężkim losem dzieci. Och losie, No cóż, A jakże, W rzeczy samej itd itp.

Sam cały chodzę z emocji, gdy piszę kolejne wpisy, może niezrozumiałe, zbyt dosadne, może tnące na oślep.
Ale to jest furia, zbierająca się we mnie latami, spowodowana wcześniejszymi latami własnej edukacji.
Czasami pół kroku się wycofam, pod wpływem sugestii, ale sam się wtedy zastanawiam czy dobrze zrobiłem.

Gdy widzę obecnego ucznia 7-8 klasy, którego teraz uczę, którego system wcisnął w przyspieszony kurs podstawy programowej związanej z likwidacją gimnazjów, gdy widzę jego skurcz żołądka wywołany systemowym lękiem, to może nie jak kobieta chcę go utulić, a zwężają mi się źrenice i zaciskają szczęki i pięści wobec sytemu.

Trenuję karate kyokushin, mocno konfrontacyjną odmianę, gdzie cios kolegi potrafi mocno zaboleć. Ale wtedy stajemy wobec siebie równi, z szacunkiem się kłaniamy i dajemy sobie w kość. Po walce kłaniamy się sobie kolejny raz i często dajemy sobie miśka. Mimo że żebra i piszczele parzą.
Ale to nasz wybór, to nie agresja.

Jednak gdy byłbym świadkiem agresji na kogoś bezbronnego, słabszego, to nie byłoby ukłonu, nie byłoby miśka, a jedynie furia, prąca krok za krokiem na agresora.

Czy obecnie mamy kłaniać się Systemowi z szacunkiem?

Pióro na zatwardziałe umysły.



Drodzy Grupowicze.

Poprzednia dekoracja niniejszego wpisu wywołała dużą dezaprobatę. Przepraszam osoby, które poczuły się dotknięte. Osoby, które znają mnie osobiście, wiedzą, że barwnie porównuję i wiem że czasami przesadzam.
Ala jakoś inaczej nie potrafię, gdy widzę lek dzieci, a w reformach edukacji czasami widać mizianie i głaskanie.

Dlatego teraz zastosowałem metaforę jeszcze bardziej niebezpieczną, bo przecież wszyscy wiemy, że pióro jest silniejsze od miecza.
Dlatego:
Poszukiwane jest "gęsie pióro", na zatwardziałe umysły osób broniących się przed zmianami w polskim szkolnictwie.

Wielokrotnie się zdarza, że w szkołach w których wprowadza się przyjazne dziecku zmiany, które to zmiany jednocześnie się sprawdzają jako skuteczne w zewnętrznych badaniach, są osoby które je torpedują.
Osoby te twierdzą że w szkołach tych, dzieci mają za łatwo, za przyjemnie.

Osoby takie są przekonane, że jedyną skuteczną metodą nauki jest znój, cierpienie i lęk.
Takie osoby bronią swojego status quo, uznając że szkodzimy dzieciom, sprawiając że one uczą się w zachwycie, w przyjemności, z radością.
Tym "gęsim piórem" będą wszelkie dane, raporty statystyczne z wszystkich oddziałów dziecięcej psychiatrii w Polsce.

Jeżeli macie źródła takich raportów, to proszę podzielcie się nimi.

Być może uda się znaleźć korelację pomiędzy wskaźnikami tychże raportów, a wprowadzanymi "REFORMAMI" w polskim szkolnictwie.
To będzie to delikatne "gęsie pióro".

Znajomi znajomych.



Siła Znajomych-Znajomych-Znajomych-Znajomych-Znajomych.
Siła rażenia idei.

Okazuje się, że znamy wszystkich na Świecie poprzez 5 znajomych-znajomych.
Robiono kiedyś taki eksperyment przy pomocy pocztówek i później przy pomocy maili.
Losowym osobom wskazywano losowe osoby z całego Świata.
Nie podając adresu, a jedynie kraj i miasto.
Osoby nadające miały wysłać list do swojego znajomego potencjalnie najbliżej znajdującego się finalnego odbiorcy.
Potem ci znajomi robili tak samo.
I znów powtarzano to zadanie.
Okazywało się, że po około 5 wysyłkach pierwotny list trafiał do końcowego adresata.
Wydaje się to niewiarygodne, ale jesteśmy znajomymi znajomych znajomych znajomych znajomych wszystkich ludzi na Świecie.

Dlatego idee są tak niebezpieczne w dobie Internetu.
Siła rażenia jest dużo bardziej rozległa i szybsza.
Dzielmy się myślami.

piątek, 28 grudnia 2018

Wszyscy zasługujemy na marzenia


Wszyscy zasługujemy na marzenia.

Czy na Marsa może polecieć jedynie wybitny naukowiec, wcześniej będący super zdolnym uczniem, uczącym się w renomowanych szkołach?
Naukowiec, który poznał w tych szkołach perfekcyjnie jedynie słuszną Podstawę Programową.

Czy marzenie o Kosmosie, o nieskończoności możliwości we Wszechświecie musi być ograniczone jedynie do małej garstki ludzi, uznanych arbitralnie za spełniających kryteria SYSTEMU?

Ludzi często wybranych przypadkowo.
Ludzi często ukształtowanych przez system dzięki zrządzeniom losu.

NIE!
Na Marsie we Wszechświecie Kosmosu, jest miejsce dla piekarza, dla mechanika, dla pracownika serwisu sprzątającego, dla fryzjerki, dla pielęgniarki, dla weterynarza naszych pupili, dla sprzedawców.
Dla nich wszystkich jest miejsce na Marsie.

Wszechświat możliwości jest także dostępny dla tych, którym los rzuca kłody pod nogi.
Rolą szkoły jest nie ogołacanie z marzeń.

Rolą szkoły jest wskrzeszanie upadłych Aniołów, wzmacnianie poturbowanych marzeń, sklejanie okruchów błyszczących diamentów, które są obecne w każdym z nas.
Szkoła winna zachęcać, podpowiadać, wspierać, unosić, motywować, dopingować, chwalić.

Szkoła powinna przestać się nią nazywać, jeżeli choć jedno dziecko w niej odczuwa LĘK.

Wszyscy zasługujemy na marzenia.
Na marzenia o podróży przez nieskończone Wszechświaty Możliwości.

Co przyniesie 2019 rok?
Nie wiemy.
Ale bądźmy czujni.

Wpis dedykuję Andrew Niccol, reżyserowi i scenarzyście filmu Gattaca - Szok przyszłości.

Wszechświat Zewnętrzny i Wewnętrzny




Nasz Zamknięty Wewnętrzny Wszechświat.
Nasze Zamknięcie we Wszechświecie Edukacji.

Nasze wewnętrzne przekonanie o nieomylności, to efekt uboczny działania struktury mózgu zwanej neurony lustrzane. Wykształciły się one w ciągu ewolucji pokoleń ludzi, promując zachowania współodczuwania, altruizmu. Grupa która czuła to co czuje współplemieniec, mogła synchronizować zadania i wspólnie bronić się przed zagrożeniami. Nie była to grupa egocentryków. Niestety neurony bliźniacze mają też inne cechy, tzw efekty uboczne.
Mniej szkodliwym, a czasami pozytywnym jest obserwowany dialog wewnętrzny. Gdy jest on pod kontrolą świadomości jest wszystko OK. Wiemy, że rozmawiamy sami ze sobą. Rozważamy za i przeciw, analizujemy błędy. To taka nasza wewnętrzna wirtualna rzeczywistość i symulator błędów. Niestety, gdy neurony lustrzane nie są pod kontrolą świadomości, a podświadomości doświadczamy wrażenia, że rozmawiamy z kimś zewnętrznym, duchem guru, bogiem, aniołem, demonem, kosmitą, duchem tradycji.
Ciekawe jest to, że doświadczamy wrażenia, że ta osoba doskonale nas zna. I wcale nie jest to dziwne, gdyż tak naprawdę rozmawiamy sami ze sobą. Gdy doświadcza to jedna osoba, nazywamy to zaburzeniem osobowości. Jednak gdy zbierze się dostateczna liczba osób o podobnej cesze, która doświadcza podobnych wizji, to wtedy już mamy do czynienia z wierzeniami społecznym w jakiś System. Także System Edukacyjny.
Gdy te wierzenia społeczne przechwyci cyniczna osoba żądna władzy, wtedy doświadczamy pojawienie się nowej ideologii totalitarnej, Systemu Represji.

Wiedza na temat neuronów lustrzanych rozwinęła się dzięki fizykom, badaniom nad jądrowym rezonansem magnetycznym, nad obrazowaniem tomograficznym. I jest to bardzo młoda wiedza. Wcześniej neurolodzy mogli analizować mózg, albo poprzez bezpośrednie drażnienie kory, albo badać wszelkie ułomności zachowania po wypadkach uszkadzających poszczególne fragmenty mózgu lub po udarach. Dzisiaj bezinwazyjnie możemy ten mózg obserwować. Oczywiście jeszcze w małym zakresie.
Z tych badań wynika, że rzeczywistość odbieramy jako pośrednią wewnętrzną obserwację symulacji, która buduje się na podstawie bodźców rzeczywistych i pamięciowych. Cały czas zadaniem naszego mózgu jest korekcja symulacji względem bodźców. Zgrabnie zostało to ujęte w literaturze.
„Rzeczywistość jest tym co mózg myśli, co zdarzy się za pół sekundy, na podstawie tego co mózg dowiedział się pół sekundy wcześniej. Pół sekundy to średni czas pracy mózgu nad interpretacją bodźca” - Marek Kaczmarzyk.

Gdy brakuje racjonalnego wglądu w rzeczywistość, który daje np nauka, to ludzie sięgają na pozarozumowy wgląd w rzeczywistość, czyli ideologię społeczną będącą rozproszoną świadomością populacji, która dostarcza wiedzy pośrednio, intuicyjnie.
Stąd sądy, że tradycja społeczna dostarcza jakąś wersję prawdy, są prawdziwe. Są to rozproszone doświadczenia wielu tysięcy osób, ale wiedzy niedokładnej, obarczonej błędem.

Uznawanie tradycji społecznej jako absolutnej wiedzy, jest cechą niewiedzącego i nieanalitycznego umysłu, podpierającego się wiedzą rozproszoną, podpierającego się SYSTEMEM.
Jest to naturalna cecha człowieka.
Likwiduje się ją kształceniem.

------------------------
Carl Sagan - Pale Blue Dot (Najbardziej odległe zdjęcie Ziemi) - "Spójrz ponownie na tę kropkę. To Nasz dom. To my. Na niej wszyscy, których kochasz, których znasz. O których kiedykolwiek słyszałeś. Każdy człowiek, który kiedykolwiek istniał, przeżył tam swoje życie. To suma Naszych radości i smutków. To tysiące pewnych swego religii, ideologii i doktryn ekonomicznych. To każdy myśliwy i zbieracz. Każdy bohater i tchórz. Każdy twórca i niszczyciel cywilizacji. Każdy król i chłop. Każda zakochana para. Każda matka, ojciec i każde pełne nadziei dziecko. Każdy wynalazca i odkrywca. Każdy moralista. Każdy skorumpowany polityk. Każdy wielki przywódca i wielka gwiazda. Każdy święty i każdy grzesznik w historii Naszego gatunku, żył tam. Na drobinie kurzu zawieszonej w promieniach Słońca. Pomyśl o rzekach krwi przelewanych przez tych wszystkich imperatorów, którzy w chwale i zwycięstwie mogli stać się chwilowymi władcami fragmentu tej kropki. Naszym pozom. Naszemu urojonemu poczuciu własnej ważności, naszej iluzji posiadania jakiejś uprzywilejowanej pozycji we wszechświecie, rzuca wyzwanie ta oto kropka bladego światła."

poniedziałek, 24 grudnia 2018

SYSTEM Coca-Cola i SYSTEM Pepsi-Cola



Jako dzieci wierzymy w wiele rzeczy, które nam opowiadają dorośli. Wierzymy w nie bezwarunkowo, naiwnie w swojej dziecięcej naturze.
Trwa to do około siódmego roku życia.
Wtedy naturalnie wyzbywamy się naiwnej wiary, gdyż zaczynamy kompletować swoje własne realne doświadczenia, z których wyciągamy swoje własne konstruktywne wnioski.

Ale System czuwa. Nie możemy stracić wiary.

System społeczny, polityczny, religijny, szkolny czuwa bardzo, abyśmy nie byli samodzielni.
Gdyż wolny, samodzielny człowiek, to zagrożenie dla Systemu.

Wyobraź sobie, że System wybiera naiwną wiarę dziecka w Mikołaja jako tą, którą należy wzmacniać i pielęgnować.

Mielibyśmy wtedy w dorosłym życiu taką sytuację.
Na prawie całym świecie królowałby System Coca-Coli, a władcy systemu nosiliby jako stroje służbowe, kubraczki w czerwonym kolorze i perukowe białe brody.
Byłyby szkoły, gdzie wykładano by przedmioty, takie jak język elfów, historia rodu Mikołajów.
Na muzyce uczono by pieśni o Rudolfie Czerwononosym, a na zajęciach technicznych budowy sań Mikołaja.
Wcielonym Złem w tym świecie byłaby Mrozelda.
Powitaniem zamiast „dzień dobry” byłoby zawołanie „Ho Ho Ho”.

Ale nie byłoby tak różowo na tym świecie.
W historii miało miejsce tragiczne zdarzenie.
Władcą Systemu Coca-Coli nie udało się utrzymać całej władzy nad całym Światem.
Kilka wieków temu miał miejsce rozłam.
Powstał alternatywny System Pepsi-Cola.
Gdzie strojem służbowym jest niebieski kubraczek.
….
Tylko czy jakikolwiek System, w którym jedyną treścią jest Słodzona Karmelem Woda jest zdrowy?
To tylko SYSTEM od którego psują się zęby.
Zęby mądrości.

Dzielenie przez ZERO.



Kim są nauczyciele?
Jaka jest ich wiedza?

55% nauczycieli "potrafi" podzielić przez ZERO.
Kto tu jest ZERO?

A propos ostatniego strajku.
Jeżeli wymagamy od kogoś, to najpierw wymagajmy od siebie.

Jako zdjęcie wpisu wstawiam 17 stronę raportu:
Badanie potrzeb nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej i nauczycieli matematyki w zakresie rozwoju zawodowego (BPN),
przeprowadzonego przez Instytut Badań Edukacyjnych.

Nie dziwne jest, że później są wśród nas osoby przekonane o tym ze Ziemia jest PŁASKA.


PDF

niedziela, 23 grudnia 2018

Góra lodowa sukcesu



To góra lodowa sukcesu, często prezentowana na szkoleniach kreowaniu karier.
Czy to Twoja góra LODOWA sukcesu?
To góra sukcesu w firmie AMWAY!

Wyobraźmy sobie małego chłopca, którego fascynują motyle, robaczki, pajączki, który z języczkiem wystawionym na bok kocha przebywać na łące.
Ale jest problem.
Rodzice są pianistami i dziadkowie są pianistami.
I chłopca tego uczą w domu gam i pasaży oraz etiud.
Z czasem pod wpływem ogromnej ilości treningów nabywa chłopiec wielkiej biegłości w tej sztuce.
Ma predyspozycje genetyczne do muzyki, bo zawsze mamy ich kilka, ale w głębi tęskni za botaniką, za FLOW na łące.

W pewnym momencie, biegły wirtuoz, komponuje z tęsknoty za łąką operę o motylach, wylewa w nią całe swoje utęsknione serce.
Ludzie szaleją.
Ludzie ogłaszają go geniuszem.
Ludzie go wielbią.
Ludzie składają mu gratulacje.
Ludzie życzą mu wspaniałych kolejnych sukcesów.

W operze, którą skomponował słychać, trzepot skrzydeł, chrobotanie nóżek, szum traw z łąki, którą ma w sercu.
Ludzie nie wiedzą tego co wie mały chłopiec w sercu Wielkiego Wirtuoza, ludzie wielbią go za wspaniały utwór.

Czy odniósł życiowy sukces?

Tylko on wie, że ta wspaniała opera to rzeźba w gównie.

Tylko on wie, że wolałby być w innym miejscu, na innej drodze, drodze autentycznej dla niego, na jego własnej drodze.
Na łące pełnej robaczków.

Epilog.
Z czasem Wirtuoz zapomni o Łące.
Będzie tworzył kolejne Opery.
Po wielu latach spotka przez przypadek robaczka.
Wtedy coś mu się przypomni.
Ale nie będzie wtedy wiedział, czy to wspomnienie prawdziwe i fałszywe.
Wtedy będzie moment i szansa na dostrzeżenie swojej prawdziwej pasji.
Czy się odważy sięgnąć tak głęboko, ryzykując porzucenie dotychczasowego dorobku muzycznego?

Marcin Stiburski - Szkoła Minimalna

sobota, 22 grudnia 2018

Matura 2020



Czy przez cały czas 12-tu lat edukacji w szkole publicznej, mogłoby trwać nauczanie zintegrowane?
Nie 3 lata, a całe 12 lat.
Czy zamiast dziesięciu, uczniowie mieliby kontakt z dwoma nauczycielami, jednym nauczycielem przedmiotów ścisłych, drugi przedmiotów humanistycznych? Obaj jako wychowawcy.

Czy głównymi przedmiotami "zdawanymi" na maturze byłaby Zabawa, Komunikacja, Społeczeństwo, Przyroda.

Czy osoby, które by jeżeli tylko chciały, mogłyby uczyć się dobrowolnie o co to sporofit, przydawka przyimkowa, tangens, ciepło właściwe, że wydobywamy 10 mln ton rudy miedzi na świecie, że cytoplazma dzieli się na ektoplazmę i endoplazmę, że sole można uzyskać na siedem różnych sposobów, co to ryzoidy, jak rozmnażają się okrytonasienne, że mamy dwanaście kręgów piersiowych, oraz że w czwartej ćwiartce tylko cosinus jest dodatni i że u dżdżownic proces wymiany gamet nazywany jest siodełkowaniem, poznałyby mapę czarnoziemów w Polsce, oraz wzór na mydło, nauczyłyby się co to interferencja i halotron oraz biegle obliczałyby deltę do równania kwadratowego, oraz ilości energii potrzebnej do stopienia lodu i odparowania wody, a także rozłożyły zdanie podrzędnie złożone na części mowy oraz części zdania, skąd wiedziałyby czym się różni czasownik od orzeczenia, a podmiot od rzeczownika.

Szkoła musi być Minimalna i jednocześnie Maksymalna.
Jednocześnie. Ale Maksymalna dla chętnych zgodnie z ich preferencjami.

piątek, 21 grudnia 2018

System Edukacyjny jak WIndows czy Linux



System Edukacyjny jest jak System Operacyjny w naszych komputerach i smartfonach.
Przez wiele lat królował jeden wielki monopolista Microsoft i jego Microsoft Operating Systems zwany Windows.

Obok niego pojawił się LINUX jako projekt społecznościowy rozdawany za darmo, który rozpycha się na rynku, dzięki pracy u podstaw, zaangażowaniu społeczności lokalnych i wspaniałej licencji społecznościowej.

Nikt w życiu nie ma absolutnej racji, a podążając w życiu za intuicją jesteśmy najszczęśliwsi.

Licencja GNU General Public License jest być może kluczem do przyszłości, kiedy to nie tylko oprogramowanie, ale i wszelkie inne projekty, pomysły, produkty będą w tej formie wydawane.

Ida Szkoła Minimalna jest właśnie na licencji GNU General Public License.
To wolne oprogramowanie.
To edukacyjny LINUX.

GNU GPL:
Celem licencji GNU GPL jest przekazanie użytkownikom czterech podstawowych wolności:
- wolność uruchamiania programu w dowolnym celu (wolność 0)
- wolność analizowania, jak program działa i dostosowywania go do swoich potrzeb (wolność 1)
- wolność rozpowszechniania niezmodyfikowanej kopii programu (wolność 2)
- wolność udoskonalania programu i publicznego rozpowszechniania własnych ulepszeń, dzięki czemu może z nich skorzystać cała społeczność (wolność 3)

Tylko jeżeli program spełnia wszystkie cztery wolności jednocześnie, wówczas, według Free Software Foundation, może być uznany za wolne oprogramowanie. Wystarczy, że nie spełnia dowolnej z nich, a nie może być tak kategoryzowany (jest oprogramowaniem zamkniętym).

Pamiętajcie, nie jedna osoba, a MY.

SZKOŁA MINIMALNA - GNU GPL

Składniki Systemu Edukacji



SYSTEM
System to współzależności, to wspólne korzyści, to uświęcona tradycja, to umiejętność samopowielania, to bierność przeciwników, to ocena kształtująca, to ścieżka kariery, to własne ambicje, to też nadzór przez osoby przekonane o słuszności systemu.

Wszystkie te elementy są w pełnej współzależności, nawzajem się napędzają.
Gdy jeden element słabnie, drugi go wspomaga.
Gdy jeden element jest atakowany, to inne wspólnie się bronią.

Systemu, atakując jedynie jeden element nie da się zatrzymać.
To Hydra lernejska.
System jest zbyt silny, bo czerpie energię z wielu płaszczyzn.
Dlatego aby system zmienić, aby przestał mielić małego bezbronnego ucznia, należy uwrażliwić każde z kół z osobna.
Szkołę, nauczycieli, ministerstwo, rodziców, szkolnictwo nauczycieli, ogół ludzi z ich uświęconą tradycją.

W każdej z tych grup są podgrupy.
I okazuje się, że nie wszyscy w tych grupach godzą się na cierpienie i strach ucznia, dziecka, młodego człowieka.
Potrafimy wydobyć na wierzch empatię, oraz przypomnieć sobie swoje własne dzieciństwo.

Dopiero wtedy każde z tych kół można zatrzymać i przemodelować cały układ.
Układ w którym podmiotem powinien być uczeń, dziecko, mały człowiek.

Starałem się dotrzeć do różnych elementów tego systemu.
Czy skutecznie?

Poniżej taki spis treści systemu, który próbowałem opisać.

Ambicje:
Ocena:
Zakopane uczucia:
Tresura:
Szkoła 1:
Szkoła 2:
System:
Dieta:
Układ:
Podstawa 1:
Podstawa 2:
Podstawa 3:
Rekrutacja:
Rodzice 1:
Rodzice 2:
Tradycja 1:
Dziecko:
Nauczyciele:
Współpraca:

środa, 19 grudnia 2018

Klony systemu


Jak system klonuje swoje elementy?
Nigdy nie oceniaj kogokolwiek publicznie.
Krzywdzisz więcej niż jedną osobę.

KLONY
AKT1
Lekcja pierwsza.

Pewny siebie nauczyciel przechadza się po klasie.
Jest dumny z siebie, ze swojego sposobu nauczania, ma bardzo dużo sukcesów, którymi może się pochwalić.
Na ścianach klasy wisi wiele dyplomów uznania i dyplom ukończenia uczelni z wyróżnieniem.
Odpytuje dzieci.
Pada pierwsze trudne pytanie. Nikt nie podnosi ręki. Wszystkie dzieci spoglądają po sobie lub wiercą wzrokiem dziurę gdzieś w podłodze.
Padają słowa nauczyciela TY. Szmer ulgi roznosi się po sali.
TY wstaje i drżącym głosem coś bąka. TY siadaj, TY dostajesz niedostateczny.
Nauczyciel pomyślał, że przesadził z trudnością pytania. Zadaje kolejne trochę łatwiejsze.
Zgłasza się kilka osób. ON zostaje przez nauczyciela wskazany. ON odpowiada. ON dostaje celujący.
TY chociaż znał odpowiedź na to pytanie, był jeszcze sparaliżowany niedawną złą oceną.

Na lekcji tej zostały skrzywdzone dwie osoby. TY i ON.
TY czuje się gorszy. ON czuje się lepszy.
Kto zdecydował o tym, który z nich stał się TY, a który ON?

AKT2
Spotkanie po latach.

Pewny siebie ON już jako nauczyciel, który niedawno otrzymał dyplom z wyróżnieniem, idzie dostojnym krokiem do swojej pierwszej szkoły, w której będzie uczył. Do szkoły prestiżowej, najlepszej w rankingach.
Przy śmietniku spotyka bezdomnego, swojego dawnego kolegę z kasy TY.
Odwraca wzrok. Przecież ON czuje się lepszy. A TY czyje się gorszy.

Rzeczywiście.
TY czuje się gorszy. ON czuje się lepszy.
Kto zdecydował o tym, który z nich stał się TY, a który ON?

AKT3
Pierwsza lekcja w życiu ON.

Pewny siebie nauczyciel przechadza się po klasie.
Jest dumny z siebie, ze swojego sposobu nauczania, z sukcesem i wyróżnieniem ukończył prestiżową uczelnię.
Na ścianie wisi jego dyplom ukończenia uczelni z wyróżnieniem.
Odpytuje dzieci.
Pada pierwsze trudne pytanie. Nikt nie podnosi ręki. Wszystkie dzieci spoglądają po sobie lub wiercą wzrokiem dziurę gdzieś w podłodze.
Padają słowa nauczyciela TY...

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Nauczyciele Chodzenia w Szkole Chodzenia



Kto tak naprawdę uczy nasze dzieci?

Weźmy na przykład około dziesięciomiesięczne dziecko.
W tym okresie pojawiają się pierwsze próby stawania na własnych nogach.
Stanie na własnych nogach to kwintesencja samodzielności.
Od tego właśnie momentu rodzice mają kłopot z samodzielnym dzieckiem.

Wróćmy do dziesiątego miesiąca życia raczkującego dziecka.

Wyobraźmy sobie, że jakieś państwo wymyśla sobie Szkołę Chodzenia.
Szkoły tego typu są zarządzane przez Ministerstwo Kroków.

Do takich szkół musimy bez dyskusji zapisać wszystkie dzieci, w wieku dziesięciu miesięcy.
A w szkole, jak to w szkole są Nauczyciele Chodzenia.
Wykładają wszystkim raczkującym uczniom, jak należy stawiać pierwszy krok, jak zachować równowagę, jak uchronić się od zbicia kolana, kiedy można biegać, a kiedy można wyłącznie iść.
W szkołach tych uczy się budowy stawu skokowego i wpływu złego obuwia na zakrzywienie małego paluszka.

Nauczyciele Chodzenia uczą te zagadnienia wszystkie dzieci, niezależnie jak bardzo jeszcze lubią one raczkować.
Owszem inspirują dzieci, do chodzenia, przechadzając się między nimi, patrząc na nie z góry z perspektywy osoby stojącej na własnych nogach. Pokazują donośnie jak wartościowe jest chodzenie, jak cenna jest to umiejętność, jak wysoko można samodzielnie wejść na szczyty górskie.

Raczkujące dzieci patrzą z podziwem i przerażeniem na przedstawiane im informacje.
Nie wyobrażają sobie wspinaczki na ośmiotysięcznik na swoich małych nóżkach.

Ale cóż, Nauczyciel Chodzenia ma zawsze rację.

Nauczyciele Chodzenia roztaczają piękne perspektywy maratonów, pieszych pielgrzymek do świętych sanktuariów, czy też dbania o swoją wagę przez chodzenie po schodach zamiast jeżdżenia windą.
Mówią: „nawet nie wiecie gdzie dotrzecie z życiu na własnych nogach”.

Po tych słowach raczkujące dzieci są trochę zawstydzone, że jeszcze tak doskonale jak Nauczyciele Chodzenia nie potrafią chodzić.

Nauczyciele Chodzenia są bardzo krytyczni wobec postępów raczkujących dzieci, które to postępy są weryfikowane względem zatwierdzonego Programu Rozwoju Umiejętności Chodzenia.
Gdy dane dziecko nie realizuje tego harmonogramu jest karane surową oceną.

Dzieci boją się tych ocen i w stresie stawiają chwiejne kroki, cały czas zastanawiając się czy wykonują je właściwie.
Niektóre w tym stresie, zablokowane w rozwoju dalej raczkują.

Ale Nauczyciel Chodzenia nie zważa na to.
Program jest program i trzeba go zgodnie z harmonogramem tygodni życia dziecka zrealizować.

Problem jest taki, którego Nauczyciel Chodzenia i jego przełożeni w Ministerstwie Kroków nie dostrzegają.

Okazuje się, że niezależne badania przeprowadzone poza granicami opisanego tu kraju, pokazują niezbicie, że umiejętność chodzenia wykształca się samoistnie, we własnym tempie, indywidualnie u każdego dziecka. Nawet tego, które nie chodzi do Szkół Chodzenia i nie jest uczone przez wykwalifikowanych Nauczycieli Chodzenia.
W tym sąsiednim kraju dziecko potrzebę chodzenia, odkrywa samoistnie, chcąc osobiście penetrować, doświadczać przepiękny świat. Dziecko które ma w sobie ten naturalny, niespożyty napęd. Napęd samorozwoju.
I mimo wielu upadków na obolałe kolanka, to dziecko samo nauczy się przepięknie chodzić.
Zauważono tam, że do nauki chodzenia nie są potrzebni Nauczyciele Chodzenia oraz urzędy Ministerstwa Kroków, a jedynie otoczenie miłością młodego, ambitnego, twórczego dziecka. Utulenie czasami jego małych łez z powodu stłuczenia kolanka.

Nauczyciele Chodzenia traktują te doniesienia jako mit.
Są przekonani o skuteczności swoich wielowiekowych tradycji edukacyjnych.

Czy obcokrajowcy naprawdę istnieją?
Jeśli istnieją, to czy ich metody edukacji chodzenia są prawdą?

Jeżeli to prawda, to zadajmy sobie pytanie.
Po co są Nauczyciele Chodzenia?

Czy jacykolwiek nauczyciele są w ogóle do czegokolwiek potrzebni?

Marcin Stiburski - Szkoła Minimalna