Szukaj na tym blogu

28 kwietnia 2019

Ustawa

Edukacja na przedmiocie PRACA WŁASNA.

Mamy tu typowy potworek polskiego ustawodawstwa.
454 strony, których nawet przewijanie w oknie przeglądarki może zmęczyć.
Z co dopiero przeczytać, zrozumieć, oraz nauczyć się tych wszystkich treści. Nawet w cztery lata edukacji.

ROZPORZĄDZENIE MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ
z dnia 30 stycznia 2018 r.w sprawie podstawy programowej kształcenia ogólnego dla liceum ogólnokształcącego, technikum oraz branżowej szkoły II stopnia. Źródło na końcu.

Załóżmy, że jest kierunek w liceum matematyczno-fizyczny. Przecież w planie ramowym takiego kierunku nie ma wszystkich wymienionych w ustawie przedmiotów. 1)język polski; 2)język obcy nowożytny; 3)filozofia; 4)język łaciński i kultura antyczna; 5)muzyka; 6)historia muzyki; 7)plastyka; 8)historia sztuki; 9)historia; 10)wiedza o społeczeństwie; 11)geografia; 12)podstawy przedsiębiorczości; 13)biologia; 14)chemia; 15)fizyka; 16)matematyka; 17)informatyka; 18)wychowanie fizyczne; 19)edukacja dla bezpieczeństwa; 20)wychowanie do życia w rodzinie2); 21)etyka; 22)język mniejszości narodowej lub etnicznej3); 23)język regionalny – język kaszubski3).

To które są obowiązkowe, które muszą się pojawić w ciągu 4 lat edukacji?
Czy prócz listy przedmiotów, jest jakaś ramówka dla naszego przykładu kierunku matematyczno-fizycznego?

A może nie ma ramówki i kolejny raz podążamy zgodnie z tradycją. Mówiąc bo zawsze tak było.

Wydaje mi się, że jeżeli choć jeden z tych przedmiotów nie jest obowiązkowy w kierunku matematyczno-fizycznym, to znaczy, że nie jest obowiązkowy ŻADEN Z NICH!

Myślę, że można byłoby stworzyć liceum na prawach szkoły publicznej, gdzie jedynym przedmiotem byłby przedmiot o nazwie PRACA WŁASNA.

To szkoła podstawowa jest obowiązkowa z jej podstawą programową, A później obowiązkowa do 18 roku życia jest jedynie EDUKACJA.
Czysta edukacja.
Edukacja czegokolwiek.
Edukacja na przedmiocie PRACA WŁASNA.

https://www.ore.edu.pl/wp-content/uploads/2017/04/d2018000046701.pdf


Marcin Stiburski - Szkoła Minimalna

23 kwietnia 2019

Trolling

Jesteśmy narodem przesądnym, wierzącym w czarne koty, a ostatnio w Trolle. Miłe sympatyczne, zasmarkane stwory z nordyckiej mitologii. Skądinąd mitologii zbliżonej do naszej rodzimej słowiańskiej. Nakręcanie publiki na określone myślenie znane jest od bardzo dawna. Nawet przy okazji ostatnich świąt mieliśmy okazję usłyszeć słowa tłumu "ukrzyżuj go".
Nie było to nic innego jak trolling.
Jeżeli ktoś chce wyrobić sobie swoje własne zdanie na temat sytuacji społecznej to idzie do szaletu miejskiego i czyta napisy ze ścian.
Przede wszystkim dużo czyta, różnorodnych treści. Wtedy, nawet gdy weźmie się 1000 trolli i napisze 1000 pamfletów to nie przekona osoby OCZYTANEJ.
Nieoczytane będą się burzyć, krzyczeć, dopominać sprostowania, odżegnywać od przedstawianego stanowiska.
Czy jesteśmy oczytani i w spokoju czytamy krytyczne opinie, nawet kreowane przez trolli zatrudnionych przez sztaby obcych imperiów, czy też ulegamy emocjom?
W końcu dyskutujemy tu o edukacji, a nie o rozgrywkach piłki nożnej i kolorach naszych szalików.


Marcin Stiburski - Szkoła Minimalna

15 kwietnia 2019

Uparty jak osioł

Uwielbiam konfrontacje z upartymi osobami, uwielbiam przyglądać się jak z powodu swojej upartości pogrążają się same w coraz większym chaosie.
Obecnie system edukacji to taki uparty osioł.
Zapiera się kopytami w ziemi i myśli, że nie odpuści ani kroku. Do przodu, do tyłu, w bok, nic tylko stoi.
A świat się zmienia.

Dopinguję strajkowi, bo liczę że okaże się że niechodzenie do szkoły jest MOŻLIWE.
Dopinguję blokadzie egzaminów, bo liczę że zrozumiemy, że egzaminy NIE SĄ POTRZEBNE.
Dopinguję zbliżającej się blokadzie matury, bo także tu liczę, że zrozumiemy iż i ten egzamin NIE JEST POTRZEBNY.

Przepięknie jest obserwować uparty system edukacyjny w swej szamotaninie.

Dlaczego cały czas błędnie myślimy, że obowiązkowy system edukacyjny zlikwidował analfabetyzm. Czy na pewno jest tak, że obecnie nie ma analfabetyzmu w naszym społeczeństwie?

Analfabetyzm likwiduje dostępność edukacji, a nie jej przymusowość.
W każdym z nas jest potrzeba rozwoju, była też ona w Janku Muzykancie, tylko wtedy nie było dostępności.

Dlatego liczę na totalne załamanie się systemu edukacyjnego. Obnaży on tym samym swoją zbędność.

Wiem, wiem, niektórzy z Was przeszli system edukacyjny po sznurku i tego samego oczekują od swoich dzieci. Przedszkole, szkoła podstawowa, matura w wieku 19 lat, magisterium w wieku 24 lat i jeden zakład pracy do końca życia.

Sam powtarzałem w przedszkolu starszaki, kiedy uznano że nie jestem gotowy do obowiązku szkolnego, trzy razy oblałem rok na studiach z powodu zabaw młodości i zmieniałem je dwa razy nim trafiłem na te, które mi odpowiadają. Nie szedłem po sznurku. Czy to ma obecnie jakiekolwiek znaczenie. Demonizujemy bardzo możliwość zejścia z linii sznurka, zatrzymania się na chwilę aby pooglądać piękne widoki.

Mówimy do swoich dzieci, biegnij, biegnij, jak nie zdążysz na „samniewiemnaco” to odpadniesz z wyścigu.
Młody człowiek, nie dyskutuje, bo jest od nas zależny, ale doskonale widzi absurd tej sytuacji.
Pogoń za zajączkiem, zajączkiem odbitego światła z lustra.

Trzymam kciuki za coraz większy bałagan wokół upartego osła systemu edukacji.


Marcin Stiburski - Szkoła Minimalna

14 kwietnia 2019

Wymierające zawody

Czy w systemie strzyżenia naszych głów ważniejszy jest fryzjer, czy nasza głowa?
Czy w systemie górnictwa, ważniejszy jest górnik, czy ciepło w naszych domach?
Czy w systemie rolnictwa, ważniejszy jest rolnik, czy smaczne, zdrowe potrawy na naszych stołach?
Czy w systemie zdrowia, ważniejszy jest los lekarza i pielęgniarki, czy nasze własne zdrowie?
Czy w systemie edukacji, ważniejszy jest nauczyciel, czy uczeń?
Fryzjer, górnik, rolnik, lekarz, pielęgniarka, nauczyciel są narzędziami danego systemu, aby osiągnąć cel dla finalnego klienta.
Ale czy czasami nie zmieniamy narzędzi, aby uzyskać ten sam, lub lepszy efekt?
Gdy fryzurami zajmą się roboty, czy będziemy płakać nad losem niepotrzebnych fryzjerów?
Czy gdy wynajdziemy alternatywne źródła energii, będziemy chronić niepotrzebne etaty górnicze?
Czy w przypadku automatyzacji produkcji żywności, będziemy chronić ludzi, którzy są przywiązani do kilku arów ziemi, swojej ojcowizny?
Czy gdy nanoroboty będą wykonywać rekonstrukcje naszych tkanek, będziemy płakać nad profesją lekarza?
Czy powołamy związki zawodowe, chroniące bednarzy, foluszników, karpiarzy, zdunów i smolarzy?

Jednym z takich ginących zawodów jest nauczyciel typu pruskiego.
Tak ta profesja wymiera. Czy tego chcemy, czy nie. Bo zmienia się świat.
Klient czyli uczeń, pozostaje uczniem, ale oczekuje innej usługi.
Jeszcze nie wszyscy to sobie uświadamiają, bo tkwimy w bańkach kulturowych, ale czas postawienia nauczyciela model pruski w muzeum, nieubłaganie się zbliża.

Kto go zastąpi?
Nie wiem.
Tak jak nie wiedzieli tego, korzystający z usług rymarskich użytkownicy końca XIX wieku.
Zastąpili ich mechanicy samochodowi, których dzisiaj zastępują informatycy samochodowi.
Świat się cały czas zmienia.


Marcin Stiburski - Szkoła Minimalna

12 kwietnia 2019

Maski

Maski.
Jesteśmy na balu maskowym, na którym udajemy kogoś innego niż w rzeczywistości jesteśmy.
Kim są na tym balu maskowym rodzice uczniów?
Tworzę eksperymenty w szkole, które testują mechanizmy systemu edukacyjnego.
Jednym z nich jest test poprawności szkolnej, polegający na tym, że do dziennika wpisuję kolejno obowiązkowe tematy, a uczniom wstawiam jedynie szóstki, z gwarancją oceny sześć na koniec roku. Mam dzięki temu pełna swobodę popularyzacji fizyki, nie bawię się w najbardziej nieprzyjemną rolę nauczyciela, czyli ocenianie.
Ale nie o tym chciałbym napisać w tym wpisie.

Otóż zaobserwowałem u uczniów, którzy mają świadomość, że gwarantuję im ocenę sześć na koniec roku niezależnie od ich starań, jedną niepokojącą potrzebę.
Oni chcą abym wstawiał cyklicznie dobre oceny, szóstki, po to aby rodzice nie truli im głowy.
Gdy dopytuję się dlaczego potrzebne są rodzicom te oceny, odpowiadają mi, że rodzice twierdzą, że po to się ich dzieci uczą. W nauce chodzi przede wszystkim o dostanie dobrej oceny.
Nie jest ważne co się faktycznie nauczą, co zostanie im w głowach, a jedynie ważna jest szóstka.

Co jest najbardziej szokujące, rodzice akceptują, ulotność zaliczanej wiedzy, akceptują bezsensowność metod nauczania, akceptują niepotrzebne, niepraktyczne nauczane treści.
Nie akceptują jedynie niższej oceny.

Gdy zadałem pytanie uczniom, co by się stało, gdyby umiały idealnie materiał nauczania, były perfekcyjnie przygotowane to zadań życiowych, oraz poznały wszelkie zagadnienia kompetencji miękkich, ale z zastrzeżeniem że dostaną jedynie ocenę trzy lub cztery, to uczniowie odpowiedzieli, że mieliby przechlapane w domach, że rodzice im by tego nie darowali.

Także, co jest tak naprawdę ważne dla rodziców?
Dlaczego tak pożądają tej cyfry sześć?
Co się zmieniło w systemie edukacyjnym, że wywołał tę chorobę u tak wielu rodziców?


Marcin Stiburski - Szkoła Minimalna

10 kwietnia 2019

Wolność nauki

5xK.
Kierowanie, krytyka, kreatywność, komunikacja, kooperacja. To nowe przedmioty zamiast języka polskiego, historii, geografii, fizyki, matematyki, biologii, chemii.
Najważniejsze, aby te nowe przedmioty nie były jakkolwiek oceniane.
Bo chore by było, gdyby kreatywność była zaliczona na 4, kooperacja na 5-, a komunikacja na 3.
Inspiracja Tomasz Tokarz.


Marcin Stiburski - Szkoła Minimalna

9 kwietnia 2019

Świat mnie goni - Pytanie Na Śniadanie

Pół roku temu przez przypadek napisałem wpis o czerwonym pasku i szkole korporacji. Od tamtego czasu tempo wydarzeń cały czas mnie zaskakuje. Nie jestem specjalistą dydaktykiem, specjalistą pedagogiem. Ale bardzo się cieszę, że mogę dzielić się ideą Szkoły Minimalnej.

Pytanie Na Śniadanie.
link
METODY NAUCZANIA TEGO NAUCZYCIELA POKOCHALI UCZNIOWIE

3 kwietnia 2019

Bon edukacyjny

Opiszę coś co umyka nam gdy rozmawiamy o edukacji. KOSZTY.
Czesne w szkołach niepublicznych oscyluje w okolicy 1000zł.

Za to czesne dziecko dostaje niepaństwowy lokal, nauczycieli zatrudnionych na umowę o pracę, lepiej wynagrodzonych, alternatywne programy nauczania, przyjazne otoczenie, oraz wiele innych elementów nieobecnych w szkole publicznej.

A teraz Was zaszokuję.
Na grafice przedstawiam zestawienie wydatków z budżetu naszego państwa na rok 2019.

Co by się stało, gdybyśmy zwolnili, wszystkich pracowników ministerstwa, wszystkich pracowników kuratoriów, wszystkich pracowników szkół publicznych.
Zlikwidowalibyśmy wszystkie elementy, na które wydajemy pieniądze na edukację naszych dzieci.
Ile by zostało w ręku rodzica?
ILE?

Tyle samo co obecnie wydaje się średnio na czesne w szkołach niepublicznych.

Ale my wydajemy nasze pieniądze za pośrednictwem budżetu państwa i otrzymujemy przysłowiową figę z makiem.

Co Wy na to?


Marcin Stiburski - Szkoła Minimalna

Strach

Strach.
Nie powiem szczegółów, bo się dopiero określają, ale wyobraźcie sobie, że jest w Waszym otoczeniu szkoła publiczna, zwykła gminna, w której pracuje myślący mocno samodzielnie dyrektor. Dyrektor, który otwiera w tej szkole publicznej, szkołę minimalną.
Szkołę darmową w klasycznym państwowym systemie.
Bez czesnego w kwocie ok. 1000zł miesięcznie.

I Wasze dziecko w takiej formie szkoły nie musiałoby się uczyć o rozmnażaniu dżdżownic, ani wiedzieć co to jest przydawka przymiotnikowa.
Uczyło by się minimum z minimum, trochę pod dwa, trzy przedmioty obecne na egzaminach, a poza tym nic więcej w formie obowiązkowej.

Jak reagujecie?
Czy jest w Was obawa, że szkoła taka jest dla dzieci specjalnej troski, że po takiej szkole Wasze dziecko nie dostanie się na prawo lub na medycynę?
Czy odczuwacie STRACH, bo według Was lepsze ZNANE gorsze, niż NIEZNANE lepsze?

Wiem, to czego Wy jeszcze nie wiecie, ale taka szkoła się buduje i największym szokiem jest to że w dużym półmilionowym mieście obecnie jest JEDEN CHĘTNY RODZIC.

O co chodzi?
Dlaczego jest w Was rodzicach ten strach o przyszłość Waszego dziecka?
Dlaczego uznajecie klasyczną szkołę ze wszystkimi jej mankamentami za jedyne skuteczne rozwiązanie?
Czy ta obawa wiąże się z tym, że to WY ZAPLANOWALIŚCIE już karierę Waszym dzieciom jako lekarzy lub prawników? Czy obawiacie się, że zostaną szczęśliwymi, ale jedynie szczęśliwymi kowalami lub krawcowymi?

Może ten strach jest czymś innym spowodowany?

Drodzy rodzice, dlaczego dzisiaj boicie się zapisać swoje dziecko do Szkoły Minimalnej?


Marcin Stiburski

1 kwietnia 2019

Wzrost - swobodny czy bonsai

Szkoła. Źródłosłów: Polski wyraz „szkoła” pochodzi od greckiego rzeczownika σχολή (skʰoˈlɛ:) – spokój, wolny czas przeznaczony na nauki i wywodzi się od łacińskiego wyrazu schola – czas wolny, odpoczynek, bezczynność.

Jakże daleko odeszliśmy od tej definicji, bo ile w obecnej szkole jest czasu wolnego, odpoczynku, BEZCZYNNOŚCI?

Zamiast tej definicji obecna szkoła ma więcej ze szkolenia, tresowania, hodowania. Jak szkolenie, tresura i hodowla ....

Może nowym terminem określającym budynek służący rozwojowi dzieci byłaby nazwa rozwójka.

Gdzie dziecko się nie szkoli, a rozwija.
Gdzie dziecka się nie tresuje, a wzbogaca.
Gdzie dziecka się nie hoduje, a pozwala mu samemu wzrastać.
Czy rozwójka zastąpi w niedalekiej przyszłości szkołę?

Czy chcemy uformować karłowate, choć może piękne drzewo bonsai, czy chcemy pozwolić rosnąć wielkiemu wolnemu drzewu w naturze?


Marcin Stiburski - Szkoła Minimalna