czwartek, 17 stycznia 2019

Lustro czy Pomnik


Czy nauczyciel powinien być jedynie posągiem na wysokim cokole, którego powinniśmy podziwiać?
Czy może nauczyciel powinien być jedynie lustrem, w którym uczniowie widzą siebie, swoje możliwości?

W XIX wiecznej szkole pruskiej nauczyciel stoi dumny na wysokiej katedrze, a uczniowie aby go dostrzec muszą zadzierać głowy. Ale i tak gdy zadrą je zbyt wysoko, wskaźnikiem, tonem głosu, są zmuszani z powrotem zgiąć swój kark.

Może jednak, jedynie i wyłącznie lusterko, powinno być formą pracy nauczyciela. Gdzie uczeń nie jest onieśmielony wielkością, doskonałością, ale i śmiesznością, nadętej postaci na wysokiej katedrze.

Lustro, w którym uczeń dostrzega siebie, siebie na tym samym poziomie patrzenia, w odbiciu równym sobie.

W lustrze, w którym dostrzegałby swoje zalety, ale też wyrozumiale pokazane wady i mankamenty.

Nie lubimy przecież luster, które wytykają nam nasze wady.

Także nauczycielu, czas udać się do szklarza i kupić taflę zwierciadła o wysokości Twojego wzrostu, abyś cały mógł się za nim schować.

Tornister


Zastanawiamy się jak zrobić lżejszy plecak czy tornister?
Co powinno w nim być?

Czy podręczniki, czy jedynie zeszyty, a może tylko kanapka?
Liczymy kilogramy, są apele od ortopedów.

Ale czy zastanawiamy się PO CO JEST tornister?

Po co nosimy cokolwiek tam i z powrotem?

Czy to nie praca tak bezsensowna jak polecenie przesypania piachu z jednej kupy na drugą.
Tak się robiło, aby upodlić więźniów.
Czy nasze dzieci, uczniowie to więźniowie?

Po co jest tornister?
Może nie jest całkowicie potrzebny.

Obiad w szkole, książki w szafce, buty na zmianę w szatni i dziecko wracając ze szkoły może się bawić w kałużach i wchodzić na drzewa.

Czy ktokolwiek z dorosłych nosi CODZIENNIE do pracy torbę, ważącą 30% ciężaru swego ciała?

sobota, 12 stycznia 2019

Prehistoria.



Masz teraz 30, 40, 50, 60, 70, 80 lub 90 lat.

Czy pamiętasz, co miałaś lub miałeś w pierwszej klasie szkoły średniej na półrocze z historii lub fizyki?
Czy ta ocena z półrocza wpłynęła na Twoje dotychczasowe życie?
Czy zaważyła ta ocena ma Twoich wyborach życiowych?
Czy przeżywasz dzień po dniu, przez całe swoje życie, otrzymaną wówczas ocenę?
Może o tej ocenie pamiętają jeszcze Twoi rodzice, gdy wtedy te kilkadziesiąt lat temu musieli pójść na wywiadówkę do Twojej szkoły.

A teraz przypatrz się najbliższemu w Twoim otoczeniu piętnastolatkowi.
Spytaj się, czy się taką oceną na półrocze przejmuje.
Czy powiesz mu to, co przed chwilą sam sądziłeś o swojej ocenie z przeszłości?
Czy jednak będziesz wciskał temu młodemu człowiekowi, że oceny są ważne, że to ma wpływ na jego przyszłość, że jego życie od tego zależy?

Dziwne nie. Chyba jednak zaprzeczysz sam sobie i będziesz kłamał.

Jak się z tym czujesz?

Może jednak jesteś częścią Systemu Edukacji?

czwartek, 10 stycznia 2019

Jeszcze dziwniejszy sprawdzian.



Jesteście przygotowali na coś mocnego?
Gotowi jesteście to przyjąć na klatę?

Poniżej odpowiedzi dwunastolatków, trzynastolatków, czternastolatków na kolejny "sprawdzian", który im zrobiłem na lekcji.

Na zdjęciu są skany niektórych odpowiedzi specjalnie rozmyte. Poniżej wszystkie odpowiedzi przepisane z kartek.
Oto pytania:
Sprawdzian.
1. Po co są oceny/stopnie w szkole?
2. Po co są sprawdzany i kartkówki?
3. Po co są odpowiedzi przy tablicy?

Odp. 1
- Właściwie nie wiem, moim zdaniem nie są potrzebne, ważne co ma się w głowie. Ktoś dostanie 6 za sprawdzian, a zgapiał i docelowo nic nie wie.
- W teorii stopnie są do tego, aby ocenić ucznia. Jednak często uczniowie o te oceny walczą jak zwierzę, co obniża zaciekawienie przedmiotem.
- Aby osoby źle się uczące nie zdały. Taki kaprys nauczycieli i dyrekcji. Nienawidzę nauczycieli!
- Dla rodziców, żeby mogli nas pogłaskać po główce.
- Stopnie potrzebne są, ale dobre, żeby się dostać do dobrej szkoły. A tak naprawdę jeśli nie jesteś w 8 klasie, to po nic.
- Nie wiem.
- Jakieś liczby, które określają naszą wiedzę.
- Oceny są niepotrzebne.
- Oceny są po to żeby były.
- Oceny są wyznacznikami naszej wiedzy.
- Żeby rodzice byli z nas zachwyceni i aby mieć dobre oceny na koniec roku.
- Po to żeby wystawić ocenę roczną lub semestralną.
- Stopnie są po to, żeby ocenić stan wiedzy ucznia, ale oceny nie są sprawiedliwie, więc moim zdaniem nie ma to sensu.
- Stopnie są po to, żeby zobaczyć wiedzę ucznia, ale to i tak nie jest prawda.
- Dla rodziców i nauczycieli.
- Nie wiem po co są oceny.
- Żeby mama mogła się pochwalić przed koleżankami.
- Według pani z Ministerstwa Edukacji Narodowej, Anny Zalewskiej są po to, aby uczniowie zdobywali stopnie, by później mieć pasek, a według mnie są trochę bez sensu, bo oceniają uczniów niesprawiedliwie, ale przynajmniej będzie pasek czerwony na świadectwie.
- Stopnie są po to aby ocenić nasze umiejętności, są także formą wynagrodzenia oraz takim jakby prawem dominacji nauczyciela, bo może zagrozić złą oceną.
- Żeby nauczyciele wiedzieli co wiemy i żeby nie nudzili się w domu.
- Do dalszych nauk
- Aby określić naszą wiedzę.
- Nie wiem.
- Aby zadowolić rodziców.
- Aby zadowolić rodziców, a czasami ich zmartwić.
- Po to żeby był sposób oceniania umiejętności ucznia.
- Po to żeby nas motywowały.
- Dla dobrej opinii.
CD
- Ocen są potrzebne tylko do szkół, do których chcemy się dostać.
- Po to żaby za każdym razem nas załatwić na amen.
- Oceny są po to, aby harować jak wół. Do średniej, a średnia jest dla rodziców. Do większego zaangażowania i zmęczenia.
- Po to, żeby sprawdzać uczniów.
- Oceny są po to by na koniec roku wiedzieć jak się uczyliśmy.
- Po to żebyśmy się nauczyli, ale to jest tylko przykrywka.
- Żeby dzieci wiedziały na jakim poziomie są i oczywiście po to, żeby niszczyć dzieciom życie.
- Są po to żeby stwierdzić czy uczeń jest przygotowany do lekcji.
- Żeby udupić, żeby zniszczyć nam życie.
- po ch... , żeby facetka mogła ucieszyć się z naszej pały.
- Wszyscy tak robią, więc szkoła też chce być fajna.
- Żeby nagrodzić osoby bez życia, których znajomymi są książki i zeszyty.
- Żeby nauczyciel mógł ocenić wiedzę ucznia.
- Po to aby spiep… nam relacje z rodzicami
- Są po to aby wstawić nam 1.
- Moim zdaniem nie są potrzebne.

Odp. 2
- Sprawdziany są po to, żeby nas zmotywować, to jest bez sensu.
- Żeby opanować klasę, gdy nauczyciel nie daje rady.
- Żeby sprawdzić naszą wiedzę.
- Są za karę, gdy klasa jest za głośno, no ale sprawdzają wiedzę.
- Żeby sprawdzić czy coś potrafisz.
- Nauczyciele specjalnie robią te kartkówki, żeby sprawdzić czy słuchaliśmy ich na lekcji, czy umiemy wszystko!
- Są po to abyśmy mieli oceny.
- Są po to żeby się czegoś nauczyć.
- Są żeby nas nauczyć.
- Żeby sprawdzić swoją wiedzę.
- Żeby wiedzieć czy uczniowie się uczą.
- Aby dawali nam jakiś przykład do nauki.
- Aby uczniowie uczyli się z danego działu.
- Żeby wystawić oceny.
- Żeby sprawdzić czy się uczymy lub żeby nas przestraszyć i zmusić do uczenia się.
- Bo nauczyciele muszą je robić.
- Żeby dowalić uczniom.
- Mają za zadanie sprawdzić naszą wiedzę i wystawić ocenę.
- Są po to aby oceniać i sprawdzać naszą wiedzę.
- Nie wiem.
- Aby sprawdzić wiedzę.
- Coś lub ktoś co wymyśliło szkołę, tak stwierdziło, że tak będzie.
- Aby mieć z tego stopnie. Ale przede wszystkim, aby narobić sobie stresu i pogorszyć stan zdrowia.
- W 30% dla sprawdzenia naszej wiedzy, a w 70% żeby nauczyciel mógł się z nas śmiać. No i naszych ocen.
- Aby nas zamęczyć przez uczenie się w domu. Nienawidzę nauczycieli!
- To oczywiście wiąże się z ocenami. Służą one również do straszenia uczniów przed złymi ocenami.
- Bo nauczyciele chcą sprawdzić naszą wiedzę i chyba zmobilizować nas do nauki.
CD
- By móc wpisać ocenę.
- Żeby sprawdzić naszą wiedzę, ale głównie po to by wstawić jakieś cyfry do odpowiednich tabel w dzienniku.
- Po to by nauczyciele stwierdzili, że nic nie umiemy. By zobaczyli, że oni nie mają uczuć.
- Żeby sprawdzić naszą wiedzę, ale czasem są bezsensowne i nie przydają się nam w życiu.
- Żeby nas udupić i niemożliwe robić.
- Sprawdziany są po to aby odróżnić słabszego ucznia od lepszego. Oraz terroryzowanie słabszego odpowiedziami do końca.
- Żeby dzieci się zaczęły uczyć, żeby wstawić więcej 1.
- Żebyśmy dostawali słabe oceny.
- Żeby sprawdzić jakie dzieci mają oceny.
- Żeby zakuć zdać zapomnieć.
- By sprawdzić wiedzę, do której będziemy się uczyli cały dzień z rodzicami oraz by nie było za lekko na lekcjach.
- Żeby załatwić nas na amen.
- Sprawdziany są żeby nas upokorzyć.
- Sprawdziany są po to żeby sprawdzić naszą wiedzę, ale te sprawdziany zawsze są ciężkie i duże.
- Są po to aby upokorzyć ucznia. Nauczyciele są potworami, którzy chcą się nad kimś znęcać, więc robią nam sprawdziany.
- Za karę i żeby sprawdzić naszą wiedzę i zestresować ucznia.

Odp. 3
- Odpowiadanie przy tablicy jest po to, żeby nas udupić.
- Nauczyciele czasami nie mają co robić dlatego szukają osób które gadają. No i też bo muszą.
- Żeby sprawdzić czy dana osoba się uczy i przestraszyć resztę klasy.
- Żeby karać uczniów.
- Żeby udupić ucznia.
- Aby się ruszyć z tyłka.
- Żeby poznać poziom wiedzy.
- Nauczyciele się nad nami znęcają i wyżywają w ten sposób.
- Aby zawstydzić przed klasą i sprawdzić umiejętności.
- Po to żeby się czegoś nauczyć.
- Żeby nas nauczyć.
- Odpowiedzi są po to żeby coś zrozumieć.
- Odpowiedzi przy tablicy są też po to, żebyśmy mieli oceny.
- Żebyśmy się czegoś nauczyli.
- Nie wiem, ale za dużo tego sprawdzania wiedzy w szkole. Odpowiedź przy tablicy bardzo mocno stresuje, tak samo jak kartkówka i nie powinno ich być.
- Odpowiedzi przy tablicy są bez sensu skoro są sprawdziany.
- Żeby upokorzyć ucznia przy innych.
- Odpowiedzi ustne są po to żeby udupić ucznia.
- Żeby nauczyciel sprawdził jak się uczymy.
- Tak samo jak kartkówka, najczęściej odpowiedź ustna jest karą za złe zachowanie.
- To służy do efektownego zastraszania uczniów i myśl typu „ O Chryste, tylko żeby facetka mnie nie wywołała”.
- Aby wstawić złe oceny.
- Bo nauczyciele są wredni.
- Aby sprawdzić wiedzę z ostatnich lekcji.
- Odpowiedzi są na oceny.
- Aby nauczyciele się rozweselili i robią to jak część klasy jest niegrzeczna.
- Mają na celu przeważnie sprawdzić wiedzę ucznia z ostatnich lekcji. Nauczyciel jak w przypadku ocen ma przywilej dominacji nad uczniem i może zaszantażować, zagrozić podejściem do tablicy. Do tablicy podchodzą zazwyczaj uczniowie o których nauczyciele wiedzą, że mało wiedzą, żeby za coś ukarać, bo wiedzą że mało umie i chcą mieć pretekst aby wystawić złą ocenę.
CD
- Po to żebyśmy dostali słabe oceny
- Nauczyciele mają problemy we własnym życiu, chcą też robić to innym.
- Żeby nauczyciel mógł się dowartościować i pokazać uczniom, że wie więcej.
- Żeby udupić i zestresować. Wg nich kiedy oni byli dziećmi było niby kuźwa lepiej i tak w kółko.
- Gdy nauczyciel ma nerwa i się wyżywa na nas, bo czuje się lepiej. Moim zdaniem gdy nauczyciele wynoszą problemy z domu to na lekcjach wyżywają się na nas.
- By nauczyciele zobaczyli, że nic nie umiemy i by im się nie nudziło, żeby upokorzyć.
- By wypełnić luki w dzienniku, bądź uciszyć ucznia.
- Dla dodatkowych ocen.
- Po to żeby postawić pałę i udupić nas. Nie wiem po jakiego banana lub limonkę oni torturują nas. Bardzo się stresujemy wtedy.
- Chcą dać nam 1 byśmy się uczyli, a to nas tylko oddala od nauki i się wku… na szkołę i tym bardziej się nie uczymy. Mamy agresję, aby wp.. komuś.
- Odpowiedzi przy tablicy są po to żeby nam coś wytłumaczyć, ale przy tablicy ja zawsze się stresuję.
- Po to żeby nas skompromitować i upokorzyć.
- Żeby za każdym razem nas załatwić na amen.
- Są do zastraszenia uczniów i z nudy nauczyciela.
- Nie wiem, dla mnie to bez sensu to odpowiadanie przy tablicy.
- Żeby dowieść że uczeń nic nie umie i się nie uczył, oraz pokazać klasie że nauczyciel może wszystko.

Dziwny sprawdzian.



Lubię nietypowe sprawdziany.
Cenne są te odpowiedzi uzyskane z zaskoczenia.

Jednego razu powiedziałem znane słowa nauczyciela.
"Wyciągamy karteczki"
Szmer niezadowolenie był oczywisty.
Zapisuję pytanie na tablicy.

Jaką chciałbym ocenę na koniec roku i dlaczego?
...
...
Chyba był to najtrudniejszy sprawdzian jaki mieli kiedykolwiek w życiu.
Część siedziała nad pustą kartką przez prawie całą lekcję.

Za sprawdzian wystawiłem wszystkim 6.

Sprawdzian zrobiłem w trzech klasach.
Odpowiedzi:
Oceny chcieli różne i 4 i 5 i 6.
Nie wszyscy chcieli najlepszą ocenę.
6-ki chciało 60% uczniów.
Przeszło połowa opisywała, że dobra ocena jest dla rodziców.
Kolejna część, aby się dostać do lepszego liceum, wykorzystując lepszą średnią ocen.

Jakie wnioski?

wtorek, 8 stycznia 2019

Podwyżka


Wpada czarodziejka i dla 700000 nauczycieli dorzuca do pensji 1000 zł, co jest sumarycznie kwotą 8,4 mld rocznie w budżecie państwa polskiego.

Wszyscy fetują zwycięstwo, nauczyciele świętują godne życie, rodzice nie martwią się przyszłością swoich dzieci, dyrekcje szkół nie martwią się wakatami w swoich placówkach, a uczniowie w pełni szczęścia mogą dalej realizować dotychczasową podstawę programową.

Cud miód.
Ale...

Czy 1000 zł więcej miesięcznie w pensji zmieni metodologię pracy nauczyciela?
Czy zlikwiduje wystawianie dziesiątek ocen w półroczu?
Czy zlikwiduje pogoń za średnią i świadectwa z paskiem?
Czy 1000 dla każdego nauczyciela wycofa szkoły z tworzenia rankingów porównujących placówki?
Czy to także spowoduje, że znikną zadania domowe?
Czy to przyczyni się do partnerskiego, holistycznego traktowania ucznia?
Czy przełoży się to na realny wpływ rad rodziców i samorządów uczniowskich na kształt ich własnych szkół?
Czy te 1000 zł do comiesięcznej pensji, będzie jedynie zaspokojeniem pewnego nienasycenia samych nauczycieli, owszem potrzebnego jak każdemu człowiekowi, ale czy to spowoduje zmianę jakościową w polskiej szkole?
Czy podwyżka pensji zmieni cokolwiek w polskiej szkole?
Kto jest w niej ważniejszy?
Nauczyciel?
Czy uczeń?

Korepetytor



Dlaczego korepetycje świętują swoją popularność?
Dlaczego korepetycje są skuteczniejsze, od nauki w szkole?

Nie chodzi tylko i wyłącznie o to, że są one lekarstwem na przeładowaną treściami edukację szkolną.
Nie chodzi o to, że mamy tu kontakt jeden na jeden, ucznia z nauczycielem.

Zwróćmy uwagę na jedną cechę korepetycji.
Dobrowolność kontaktu.
To obustronny kontrakt.
Kontrakt, z którego mogą się obie strony wycofać, jeżeli coś im nie pasuje. I zawiązać kontrakt, z kimś innym, z kim będzie nam lepiej.

Co by się stało w szkołach, gdyby dać dzieciom do ręki BON EDUKACYJNY, ale jeszcze podzielony na przedmioty?

Nie taki, jak obecnie proponują politycy, przydzielony na szkołę, ale taki podzielony na poszczególne przedmioty.
Kiedy to uczeń wybierałby nauczyciela, z którym chciałby nauczyć się danego przedmiotu.

A gdyby realizację bonu (bonu podzielonego na przedmioty) można było wykonać na podstawie umowy zlecenia z dowolnym korepetytorem?

Nic tak nie uzdrawia, relacji w usługach, jakimi są usługi edukacyjne, jak zdrowa konkurencja i wolność wyboru.

Obraz: "Młody nauczyciel" - Jean-Baptiste Siméon Chardin