Szukaj na tym blogu

29 stycznia 2019

Wirus Szkoły Minimalnej



Szkoła Minimalna - WERSJA BETA 7.5.13.

Idea ewoluuje. Pomysł zmienia się wraz z wymianą myśli. I dobrze, bo tak działa optymalizacja.
Zbieramy różnorodne dane, nawet te dziwne dane dzięki metodzie „burza mózgów” i na ich podstawie kreuje się obraz optymalnie dostosowany do skomplikowanej rzeczywistości.

Na celowniku Szkoły Minimalnej nie jest wyjątkowa młodzież, nie ci utalentowani, także nie ci ze specyficznymi potrzebami edukacyjnymi.
Ale nie niepokójcie się.
Tak naprawdę o tych młodych ludziach myślimy, ale nie jako wyjątkowych, wyróżnionych grupach, ale jako część zwykłej populacji młodzieży.
Nie celujemy także w Szkole Minimalnej w dzieci z zamożnych rodzin.
Tak naprawdę celujemy z najzwyklejszą gminną szkołę publiczną, mieszczącą się w typowym miasteczku, czy dzielnicy typowego miasta, czy w typowej gminnej wsi.

Celem jest zwykła szkoła publiczna.
Jedna z 25000 zwykłych typowych szkół publicznych w Polsce.
Nie chcemy tworzyć kolejnych enklaw poza nurtem szkolnictwa publicznego, wspaniałej edukacji dla wybranych, ale małą enklawę wewnątrz każdej szkoły publicznej.

Wspaniałe osiągnięcia szkół alternatywnych pokazały, że można inaczej, innymi metodami, ale często okupione jest to odpłatnością za naukę i elitarnością rozwiązań, nawet wtedy gdy mamy już sieć szkół o podobnym programie edukacyjnym.
A na te wspaniałe rozwiązania zasługują wszyscy, nawet ci z typowej szkoły publicznej.

Czas na epokę dystrybucji.
Dystrybucję idei szkolnictwa alternatywnego do szkół publicznych.

Ale też nie niepokójcie się Ci z Was, którzy uwielbiają klasyczne szkolnictwo.
Bo wiemy, że są i nauczyciele i rodzice i uczniowie, którzy cenią walory szkolnictwa klasycznego, z podziałem na przedmioty, ze sprawdzianami i z pracami domowymi.
Nie będziemy zabierać Wam Waszych „zabawek”.

Ideą Szkoły Minimalnej jest stworzenie projektu-eksperymentu-innowacji (formuła i nazwa do ustalenia), który mógłby pojawić się w każdej zwykłej szkole publicznej jako BĄBEL-EK edukacyjnej alternatywy.
Projekt realizujący zwykłą podstawę programową, projekt bazujący na zwykłych umiejętnościach zwykłego nauczyciela, projekt dostosowany do realiów lokalowych, budżetowych zwykłej szkoły publicznej, jak klasa, meble, korytarze, przerwy. Nic więcej poza klasyczna zwykłość.

Gdy w danej zwykłej szkole zebrałoby się np. 20-25 dzieci z ich rodzicami i 2 nauczycieli, którzy chcieliby uczestniczyć w projekcie alternatywnej edukacji, to braliby oni wówczas GOTOWY PROJEKT na otwartej licencji społecznościowej, podobnej do licencji Wolnego Otwartego Oprogramowania Komputerowego.

Dlatego projekt nie może być autorski, lecz otwarty, społecznościowy.

Czas na dystrybucję edukacyjnego LINUX-a.

Projekt będzie czerpał z KOLORYTU Edukacji Domowej, nie będąc nią wprost, a korzystając z pewnych rozwiązań. Dzieci formalnie będą w szkole publicznej, będąc jednocześnie w projekcie.
Dwóch nauczycieli będzie pełnić rolę wychowawców, a jednocześnie nauczycieli wielu przedmiotów, tak jak jeden rodzic w edukacji domowej jest nauczycielem wielu przedmiotów.
Nauczanie będzie zintegrowane jak w kasach 0-3, tyle że integracja może trwać aż do MATURY.
A nauka będzie wykładana, nie w odseparowanych przedmiotach, a w zagadnieniach tematycznych zawierających odniesienia do wielu przedmiotów. Czyli nauczanie projektowe.
Oceny? Niezbędna jedna roczna cyfrowa i opisowa śródroczna. Reszta, jako oceny bieżące, to ustny komunikat nauczyciela będący oceną Wewnątrzprojektowego Systemu Oceniania.
Podstawa Programowa? Niezbędna treść z podstawy programowej zaliczana w klasycznej szkole na ocenę dopuszczającą. A później nauka skoncentrowana na indywidualnej pasji dziecka do poziomy oceny celującej z treściami wykraczającymi poza klasyczną podstawę programową.

Bo nadgorliwość będzie piętnowana w projekcie.
Nic więcej co jest absolutnie niezbędne i wynika jednoznacznie z przepisów.
Każdą dotychczasową tradycję weryfikujemy przepisami.

Nam wychowanym w systemie klasycznym naprawdę wydaje się, że pewne elementy są konieczne, ale żaden przepis o nich nie wspomina. Czas pozbyć się nadgorliwości.

Mimo, że kreatywni nauczyciele w kreatywnych szkołach alternatywnych nie potrzebują podręczników, to w niniejszym projekcie byłyby podręczniki.
Pamiętajmy, mówimy o zwykłej szkole publicznej.
Temu zwykłemu środowisku, chcemy zagwarantować pomoc, aby przezwyciężyć wieloletnie wkodowane odruchy edukacji systemu pruskiego.
Potrzebna jest pomoc dla zwykłych nauczycieli i zwykłych rodziców, którzy nie zetknęli się jeszcze ze szkoleniami alternatywnych form edukacyjnych, nie uczestniczyli w sympozjach, konferencjach.
Dlatego podręcznik dla nauczyciela, podręcznik dla ucznia pełniłby rolę przewodnika po nieznanej krainie edukacji alternatywnej.

Obecnie jest już wiele gmin, które są otwarte na tego typu przedsięwzięcia. A kuratoria i MEN?
Wystarczy, że projekt otwarty-społecznościowy, jak każdy inny edukacyjny projekt autorski, będzie spełniał odpowiednie kryteria. Skoro projekty autorskie są akceptowane to i projekt OTWARTY SZABLON SPOŁECZNOŚCIOWY SZKOŁA MINIMALNA także zostanie zaakceptowany przez MEN.

A później nastąpi jedynie czas na dystrybucję tej pozytywnej infekcji wesołego wirusa w kolejnej zwykłej szkole publicznej, aby w niej wyrósł mały BOMBEL-EK alternatywnej edukacji.

Podręcznik szkoły holistycznej



Szkoła systemu pruskiego,
uniwersytety systemu pruskiego,
dydaktycy systemu pruskiego,
programy nauczania systemu pruskiego,
podręczniki systemu pruskiego.

Przychodzi do pracy młody nauczyciel, który zdobył wiedzę o alternatywnych systemach uczenia, o systemach bardziej przyjaznych młodemu człowiekowi.

I w szkole następuje zderzenie.

Jeżeli sam nie przygotuje całego alternatywnego programu, nie zagwarantuje uczniom odpowiedniego alternatywnego podręcznika, to jego zapał i sukcesy edukacyjne zostaną znacząco zmniejszone.

Gdyby do szkoły przyszedł młody nauczyciel, który kompletnie nic nie wie na temat alternatywnych systemów nauczania, ale dostałby do ręki, alternatywny konspekt, jego uczniowie dostaliby alternatywne podręczniki, to choćby się starał uczyć w modelu pruskim, to i tak by mu to nie wychodziło w 100%.

Nie każdy nauczyciel ma tyle samozaparcia, aby kształtować swój indywidualny program nauczania.
Może wystarczyłoby promować takie wydawnictwa, które już dziś wydają podręczniki zgodne z MEN, ale zbudowane totalnie wbrew pruskiemu modelowi edukacyjnemu.

A jeżeli nie ma na rynku takich podręczników, to środowiskowo wymusić ich powstanie.

W końcu „klient nasz pan”.

Nie musi tak być, że mam pomysł, realizuję go sam, a uczniom daję jakieś swoje kserówki.
To zbyt LOKALNE.
To znowu jest pomysł na jedną klasę, jedną szkołę.

Taki alternatywny podręcznik musi być jak Sztuka Kochania Michaliny Wisłockiej.

Dawna edukacja



Epoka wielkich odkryć fizycznych.
Lubię czytać życiorysy sławnych fizyków, matematyków i innych naukowców z innych dziedzin.
Gdy je czytam, zapamiętuję datę urodzin i wtedy, gdy pojawia się notka, że w danym to a danym roku coś się wydarzyło, od razu przekształcam sobie to na bieżący wiek danego naukowca.

Jakie są refleksje z tej obserwacji?

Okazuje się, że zdecydowana większość naukowców XVII, XVIII, XIX, rozpoczynała studia w wieku 16-17 lat, a doktorami, a często i profesorami stawała się jako dwudziestukilkulatkowie.

O co chodzi z tą statystyką?
Co jest takiego w nastolatku, który może już SAMODZIELNIE podążać w wybranym przez siebie kierunku?
Czy obecne odraczanie dorosłości, samodzielności, przez wydłużoną standaryzowaną edukację, nie szkodzi naszej cywilizacyjnej kreatywności?
Obecnie mamy nawet 28-latków, którzy nie potrafią samodzielnie poruszać się w przestrzeni nauki.
Co będzie za kolejne 20-40 lat?

Poruszane w różnych wątkach na grupie, odbieranie sprawczości od najwcześniejszych lat życia likwiduje motywację wewnętrzną. Jako społeczeństwo chcemy mieć wszystko pod kontrolą, wszystko zestandaryzowane, przewidywalne. Z jednej strony prześwieca nam idea egalitaryzmu, a z drugiej gubimy naturalną sprawczość, kreatywność wybitnych jednostek, które jeżeli już odnoszą sukces, to wbrew, a nie dzięki systemowi edukacji.

A ilu takim trochę mniej wybitnym jednostkom, trochę bardziej delikatnym się nie powiedzie i nie będą one miały szansy odkrycia, jakiegoś super lekarstwa, czy taniego źródła energii?

Jak widać edukacja i nauka, bardzo mocno powiązana jest z wolnością jednostki.

Dla przykładu:

Edukacja Płaskoziemców.



Czy grożą nam enklawy Płaskoziemców, wychowujących i edukujących kolejnych Płaskoziemców?

Czy jest jakaś granica wolnościowej szkoły?
Czy Szkoła Minimalna powinna koncentrować się na minimalizowaniu sztywnych form centralnej edukacji, ale już nie na dobrowolności treści edukacyjnych, wynikających z dorobku cywilizacyjnego?

Zwróćcie uwagę, że egalitarna edukacja w Finlandii, zakazuje korepetycji, oraz bardzo kontroluje nieliczne istniejące tam szkoły prywatne.
Powoduje to sytuację, gdzie wszystkie szkoły są prawie identyczne.
Co nie blokuje wprowadzanie elastycznych form edukacyjnych, nowych rozwiązań, indywidualnego podejścia do każdego ucznia.
Ale w systemie fińskiej edukacji uczy się o ewolucji genetycznej, a nie uczy się o płaskiej Ziemi.

Jak w takim systemie edukacji rozegrać sytuację grup społecznych, które mają w założeniu izolację.
Nie jest to problem, gdy grupy takie nie są agresywne, ale problem może się pojawić, gdy grupy mają charakter ekstremistyczny. Gdzie wychowanie, kolejnych pokoleń w odseparowanej, wolnościowej edukacji, może doprowadzić to powstania, nie ludzi, a już żołnierzy o ukształtowanych poglądach.

Także jeszcze raz stawiam pytanie.
Czy wolność edukacji to jedynie wolność form tej edukacji?
Czy też to wolność całkowita, obejmująca także wszystkie treści tej edukacji?

Szkoła ADHD i Dysleksji



Co jest normą?
Jak powinna wyglądać szkoła?
Jakie umiejętności powinna kształtować?

Spotkałem pewną rodzinę, szaloną rodzinę.
Oboje dorośli, matka i ojciec, szaleni, jowialni, ekspresyjni, istne tornado. Można by rzec, że to małżeństwo ADHD.
Mają troje dzieci i dwoje z nich to także wulkany energii, wulkany ADHD.

Trzecie dziecko, jest inne i mimo wyrastania w takim otoczeniu, cały czas pobudzane działaniami rodzinki ADHD, wyrasta na spokojną, stonowaną, cichą, powolną, wręcz ślamazarną osobę.

Nagle okazuje się, że to dziecko, na tle tej rodzinki ADHD jest uznawane za "nienormalne".

Rodzinka ADHD nie rozumie, jak można tak żyć, jak można tak się zachowywać?
Przecież, wszyscy, większość, całe społeczeństwo, dzięki ADHD kwitnie, bawi się, doznaje tyle radości i doznań.
A tu rodzi się taki "dziwoląg", co w skupieniu myśli, co z zachwytem przygląda się przez wiele godzin jednemu kwiatkowi.

"Jak żyć!"

Rodzinę tą znam z bliższych relacji przyjaciół i obraz jej tu celowo przerysowałem.

Wyobraźcie sobie teraz szkołę,
Szkołę, w której nauczycielami są dyslektycy, obdarzeni ogromną wyobraźnią, syntezującymi różnorodne bodźce swymi umysłami.

To oni kształtują program nauczania, podstawę programową, zgodną z ich dysleksją.
Jak w takiej szkole odnajdywaliby się uczniowie skrupulatni, obowiązkowi, mili, zdolni.

Czy osiągaliby w takiej szkole dyslektyków sukcesy?
Czy może jednak przynosiliby uwagi, że nie realizują doskonale programu nauczania w szkole dyslektyczniej?
Że nie są w stanie skutecznie konkurować z wyobraźnią innych uczniów dyslektyków.

Gdzie byliby cały czas szturchani przez nauczyciela: "wyobraź sobie", "wyobraź sobie", "dlaczego jeszcze siebie tego nie wyobrażasz, przecież to takie łatwe i oczywiste", "nie interesuje tu nas to, że ładnie piszesz i łatwo zapamiętujesz wiersze". "uważamy, że twoje uporządkowanie jest szkodliwe i mało twórcze".

Szkoła systemowa, to filtr społeczny pewnego jedynego sposobu patrzenia na świat. Jednego sposobu wybranego arbitralnie, przez tych, którzy kiedyś taką szkołą inicjowali.
Dlatego ta szkoła krzywdzi, bo nie uwzględnia różnorodności, która jest naturalną cechą Wszechświata.

Dlatego w zmianie systemu edukacji ważne jest zagwarantowanie wolnego wyboru.
Wolny wybór drogi edukacyjnej to klucz.
Inaczej zawsze będziemy krzywdzić tych INNYCH.

Motywacja wewnętrzna


Ocena.
Dzieci podzielono na trzy grupy.
Dzieci z pierwszej grupy dostawały za swoją spontaniczną pomoc nagrodę od dorosłego.
Maluchy z drugiej grupy były chwalone przez badacza w neutralny sposób np. słyszały słowo ‘ dziękuję, że mi pomogłeś’.
Dzieci z trzeciej grupy, tj. kontrolnej, nic nie otrzymywały za swoją pomoc.
Po pewnym czasie maluchy powtórnie zaproszono do laboratorium, aby sprawdzić, czy nagrody w jakiś sposób wpłynęły na postawę prospołeczną dzieci. Co się okazało?
Zarówno maluchy z grupy kontrolnej ( czyli te, które w żaden sposób nie były nagradzane za swoją pomoc), jak i te, które otrzymały neutralną pochwałę ( podziękowanie) , nadal ochoczo i z radością rwały się do pomagania dorosłemu.
Niestety, te dzieci, które za pierwszym razem zostały nagrodzone przez dorosłego za swój ‘dobry uczynek’ już nie były tak skłonne do pomocy. Ich chęć powtórnego pomagania badaczowi spadła z prawie 90% do 53%!
LINK:

Podsumowanie dwóch miesięcy



Zapytano mnie co dalej ze Szkołą Minimalną.
Dla tych, którzy nie śledzą nas od początku, czyli dopiero od dwóch miesięcy. zamieszczam niniejsze streszczenie.
Przez te dwa miesiące, umieszczono tu ok. 150 wpisów, a grupa urosła do liczby prawie 4000 osób.

Pomysł jest taki, aby w ramach przykładowej gminy, połączyć cele gminy jako podmiotu finansującego, kuratorium jako podmiotu nadzorującego, rodziców, szkół i dzieci.
Stworzyć projekt, np unijny, który możemy wprowadzić do szkoły, zachowując pewną autonomię. W ramach projektu realizować zawarte w prawie przepisy dotyczące Edukacji Domowej. Czyli uczniowie są w szkole publicznej, ale jednocześnie w projekcie, poprzez który są w Edukacji Domowej.

Taka rosyjska Matrioszka.

Oczywiście gmina i kuratorium muszą coś z tego mieć, inaczej się w to nie zaangażują.

Projekt stworzony na otwartej licencji podobnej do komputerowej GNU GPL. Istotne jest łatwe powielanie.

Projekt wprowadzony do szkół pojawia się w jednym oddziale klasowym, na prowadzenie którego zgadza się 2-3 nauczycieli.
Dlaczego 2-3 nauczycieli stałych.
To osoby, na które rodzice przekazują cesją, prawa do Edukacji Domowej.
W ED rodzic nie musi mieć uprawnień dydaktycznych.
Także tych 2-3 nauczycieli, nie będzie musiało być przedmiotowcami w wszystkich potrzebnych przedmiotów.

Do projektu oczywiście także przystępują uczniowie, których rodzice także zdeklarują chęć.

Wszędzie musi być zachowana dobrowolność.
Wolny wybór.
Szkoła Minimalna nie zwalcza Szkoły Klasycznej.
Są przecież w dalszym ciągu osoby, które preferują takie rozwiązanie i dla których rozwiązanie klasyczne jest skuteczniejsze. Szanujemy ich wybór.
Ale też oczekujemy, aby uszanowano nasz.

To w skrócie.

W Gdańsku gdzie mieszkam jesteśmy przed pierwszym spotkaniem na żywo, na którym chcielibyśmy omówić w jaki sposób uruchomić taki projekt.
Wszystko co ustalimy lub co nam wyjdzie, będziemy powielać.

17 stycznia 2019

Lustro czy Pomnik


Czy nauczyciel powinien być jedynie posągiem na wysokim cokole, którego powinniśmy podziwiać?
Czy może nauczyciel powinien być jedynie lustrem, w którym uczniowie widzą siebie, swoje możliwości?

W XIX wiecznej szkole pruskiej nauczyciel stoi dumny na wysokiej katedrze, a uczniowie aby go dostrzec muszą zadzierać głowy. Ale i tak gdy zadrą je zbyt wysoko, wskaźnikiem, tonem głosu, są zmuszani z powrotem zgiąć swój kark.

Może jednak, jedynie i wyłącznie lusterko, powinno być formą pracy nauczyciela. Gdzie uczeń nie jest onieśmielony wielkością, doskonałością, ale i śmiesznością, nadętej postaci na wysokiej katedrze.

Lustro, w którym uczeń dostrzega siebie, siebie na tym samym poziomie patrzenia, w odbiciu równym sobie.

W lustrze, w którym dostrzegałby swoje zalety, ale też wyrozumiale pokazane wady i mankamenty.

Nie lubimy przecież luster, które wytykają nam nasze wady.

Także nauczycielu, czas udać się do szklarza i kupić taflę zwierciadła o wysokości Twojego wzrostu, abyś cały mógł się za nim schować.

Tornister


Zastanawiamy się jak zrobić lżejszy plecak czy tornister?
Co powinno w nim być?

Czy podręczniki, czy jedynie zeszyty, a może tylko kanapka?
Liczymy kilogramy, są apele od ortopedów.

Ale czy zastanawiamy się PO CO JEST tornister?

Po co nosimy cokolwiek tam i z powrotem?

Czy to nie praca tak bezsensowna jak polecenie przesypania piachu z jednej kupy na drugą.
Tak się robiło, aby upodlić więźniów.
Czy nasze dzieci, uczniowie to więźniowie?

Po co jest tornister?
Może nie jest całkowicie potrzebny.

Obiad w szkole, książki w szafce, buty na zmianę w szatni i dziecko wracając ze szkoły może się bawić w kałużach i wchodzić na drzewa.

Czy ktokolwiek z dorosłych nosi CODZIENNIE do pracy torbę, ważącą 30% ciężaru swego ciała?

12 stycznia 2019

Prehistoria.



Masz teraz 30, 40, 50, 60, 70, 80 lub 90 lat.

Czy pamiętasz, co miałaś lub miałeś w pierwszej klasie szkoły średniej na półrocze z historii lub fizyki?
Czy ta ocena z półrocza wpłynęła na Twoje dotychczasowe życie?
Czy zaważyła ta ocena ma Twoich wyborach życiowych?
Czy przeżywasz dzień po dniu, przez całe swoje życie, otrzymaną wówczas ocenę?
Może o tej ocenie pamiętają jeszcze Twoi rodzice, gdy wtedy te kilkadziesiąt lat temu musieli pójść na wywiadówkę do Twojej szkoły.

A teraz przypatrz się najbliższemu w Twoim otoczeniu piętnastolatkowi.
Spytaj się, czy się taką oceną na półrocze przejmuje.
Czy powiesz mu to, co przed chwilą sam sądziłeś o swojej ocenie z przeszłości?
Czy jednak będziesz wciskał temu młodemu człowiekowi, że oceny są ważne, że to ma wpływ na jego przyszłość, że jego życie od tego zależy?

Dziwne nie. Chyba jednak zaprzeczysz sam sobie i będziesz kłamał.

Jak się z tym czujesz?

Może jednak jesteś częścią Systemu Edukacji?

10 stycznia 2019

Jeszcze dziwniejszy sprawdzian.



Jesteście przygotowali na coś mocnego?
Gotowi jesteście to przyjąć na klatę?

Poniżej odpowiedzi dwunastolatków, trzynastolatków, czternastolatków na kolejny "sprawdzian", który im zrobiłem na lekcji.

Na zdjęciu są skany niektórych odpowiedzi specjalnie rozmyte. Poniżej wszystkie odpowiedzi przepisane z kartek.
Oto pytania:
Sprawdzian.
1. Po co są oceny/stopnie w szkole?
2. Po co są sprawdzany i kartkówki?
3. Po co są odpowiedzi przy tablicy?

Odp. 1
- Właściwie nie wiem, moim zdaniem nie są potrzebne, ważne co ma się w głowie. Ktoś dostanie 6 za sprawdzian, a zgapiał i docelowo nic nie wie.
- W teorii stopnie są do tego, aby ocenić ucznia. Jednak często uczniowie o te oceny walczą jak zwierzę, co obniża zaciekawienie przedmiotem.
- Aby osoby źle się uczące nie zdały. Taki kaprys nauczycieli i dyrekcji. Nienawidzę nauczycieli!
- Dla rodziców, żeby mogli nas pogłaskać po główce.
- Stopnie potrzebne są, ale dobre, żeby się dostać do dobrej szkoły. A tak naprawdę jeśli nie jesteś w 8 klasie, to po nic.
- Nie wiem.
- Jakieś liczby, które określają naszą wiedzę.
- Oceny są niepotrzebne.
- Oceny są po to żeby były.
- Oceny są wyznacznikami naszej wiedzy.
- Żeby rodzice byli z nas zachwyceni i aby mieć dobre oceny na koniec roku.
- Po to żeby wystawić ocenę roczną lub semestralną.
- Stopnie są po to, żeby ocenić stan wiedzy ucznia, ale oceny nie są sprawiedliwie, więc moim zdaniem nie ma to sensu.
- Stopnie są po to, żeby zobaczyć wiedzę ucznia, ale to i tak nie jest prawda.
- Dla rodziców i nauczycieli.
- Nie wiem po co są oceny.
- Żeby mama mogła się pochwalić przed koleżankami.
- Według pani z Ministerstwa Edukacji Narodowej, Anny Zalewskiej są po to, aby uczniowie zdobywali stopnie, by później mieć pasek, a według mnie są trochę bez sensu, bo oceniają uczniów niesprawiedliwie, ale przynajmniej będzie pasek czerwony na świadectwie.
- Stopnie są po to aby ocenić nasze umiejętności, są także formą wynagrodzenia oraz takim jakby prawem dominacji nauczyciela, bo może zagrozić złą oceną.
- Żeby nauczyciele wiedzieli co wiemy i żeby nie nudzili się w domu.
- Do dalszych nauk
- Aby określić naszą wiedzę.
- Nie wiem.
- Aby zadowolić rodziców.
- Aby zadowolić rodziców, a czasami ich zmartwić.
- Po to żeby był sposób oceniania umiejętności ucznia.
- Po to żeby nas motywowały.
- Dla dobrej opinii.
CD
- Ocen są potrzebne tylko do szkół, do których chcemy się dostać.
- Po to żaby za każdym razem nas załatwić na amen.
- Oceny są po to, aby harować jak wół. Do średniej, a średnia jest dla rodziców. Do większego zaangażowania i zmęczenia.
- Po to, żeby sprawdzać uczniów.
- Oceny są po to by na koniec roku wiedzieć jak się uczyliśmy.
- Po to żebyśmy się nauczyli, ale to jest tylko przykrywka.
- Żeby dzieci wiedziały na jakim poziomie są i oczywiście po to, żeby niszczyć dzieciom życie.
- Są po to żeby stwierdzić czy uczeń jest przygotowany do lekcji.
- Żeby udupić, żeby zniszczyć nam życie.
- po ch... , żeby facetka mogła ucieszyć się z naszej pały.
- Wszyscy tak robią, więc szkoła też chce być fajna.
- Żeby nagrodzić osoby bez życia, których znajomymi są książki i zeszyty.
- Żeby nauczyciel mógł ocenić wiedzę ucznia.
- Po to aby spiep… nam relacje z rodzicami
- Są po to aby wstawić nam 1.
- Moim zdaniem nie są potrzebne.

Odp. 2
- Sprawdziany są po to, żeby nas zmotywować, to jest bez sensu.
- Żeby opanować klasę, gdy nauczyciel nie daje rady.
- Żeby sprawdzić naszą wiedzę.
- Są za karę, gdy klasa jest za głośno, no ale sprawdzają wiedzę.
- Żeby sprawdzić czy coś potrafisz.
- Nauczyciele specjalnie robią te kartkówki, żeby sprawdzić czy słuchaliśmy ich na lekcji, czy umiemy wszystko!
- Są po to abyśmy mieli oceny.
- Są po to żeby się czegoś nauczyć.
- Są żeby nas nauczyć.
- Żeby sprawdzić swoją wiedzę.
- Żeby wiedzieć czy uczniowie się uczą.
- Aby dawali nam jakiś przykład do nauki.
- Aby uczniowie uczyli się z danego działu.
- Żeby wystawić oceny.
- Żeby sprawdzić czy się uczymy lub żeby nas przestraszyć i zmusić do uczenia się.
- Bo nauczyciele muszą je robić.
- Żeby dowalić uczniom.
- Mają za zadanie sprawdzić naszą wiedzę i wystawić ocenę.
- Są po to aby oceniać i sprawdzać naszą wiedzę.
- Nie wiem.
- Aby sprawdzić wiedzę.
- Coś lub ktoś co wymyśliło szkołę, tak stwierdziło, że tak będzie.
- Aby mieć z tego stopnie. Ale przede wszystkim, aby narobić sobie stresu i pogorszyć stan zdrowia.
- W 30% dla sprawdzenia naszej wiedzy, a w 70% żeby nauczyciel mógł się z nas śmiać. No i naszych ocen.
- Aby nas zamęczyć przez uczenie się w domu. Nienawidzę nauczycieli!
- To oczywiście wiąże się z ocenami. Służą one również do straszenia uczniów przed złymi ocenami.
- Bo nauczyciele chcą sprawdzić naszą wiedzę i chyba zmobilizować nas do nauki.
CD
- By móc wpisać ocenę.
- Żeby sprawdzić naszą wiedzę, ale głównie po to by wstawić jakieś cyfry do odpowiednich tabel w dzienniku.
- Po to by nauczyciele stwierdzili, że nic nie umiemy. By zobaczyli, że oni nie mają uczuć.
- Żeby sprawdzić naszą wiedzę, ale czasem są bezsensowne i nie przydają się nam w życiu.
- Żeby nas udupić i niemożliwe robić.
- Sprawdziany są po to aby odróżnić słabszego ucznia od lepszego. Oraz terroryzowanie słabszego odpowiedziami do końca.
- Żeby dzieci się zaczęły uczyć, żeby wstawić więcej 1.
- Żebyśmy dostawali słabe oceny.
- Żeby sprawdzić jakie dzieci mają oceny.
- Żeby zakuć zdać zapomnieć.
- By sprawdzić wiedzę, do której będziemy się uczyli cały dzień z rodzicami oraz by nie było za lekko na lekcjach.
- Żeby załatwić nas na amen.
- Sprawdziany są żeby nas upokorzyć.
- Sprawdziany są po to żeby sprawdzić naszą wiedzę, ale te sprawdziany zawsze są ciężkie i duże.
- Są po to aby upokorzyć ucznia. Nauczyciele są potworami, którzy chcą się nad kimś znęcać, więc robią nam sprawdziany.
- Za karę i żeby sprawdzić naszą wiedzę i zestresować ucznia.

Odp. 3
- Odpowiadanie przy tablicy jest po to, żeby nas udupić.
- Nauczyciele czasami nie mają co robić dlatego szukają osób które gadają. No i też bo muszą.
- Żeby sprawdzić czy dana osoba się uczy i przestraszyć resztę klasy.
- Żeby karać uczniów.
- Żeby udupić ucznia.
- Aby się ruszyć z tyłka.
- Żeby poznać poziom wiedzy.
- Nauczyciele się nad nami znęcają i wyżywają w ten sposób.
- Aby zawstydzić przed klasą i sprawdzić umiejętności.
- Po to żeby się czegoś nauczyć.
- Żeby nas nauczyć.
- Odpowiedzi są po to żeby coś zrozumieć.
- Odpowiedzi przy tablicy są też po to, żebyśmy mieli oceny.
- Żebyśmy się czegoś nauczyli.
- Nie wiem, ale za dużo tego sprawdzania wiedzy w szkole. Odpowiedź przy tablicy bardzo mocno stresuje, tak samo jak kartkówka i nie powinno ich być.
- Odpowiedzi przy tablicy są bez sensu skoro są sprawdziany.
- Żeby upokorzyć ucznia przy innych.
- Odpowiedzi ustne są po to żeby udupić ucznia.
- Żeby nauczyciel sprawdził jak się uczymy.
- Tak samo jak kartkówka, najczęściej odpowiedź ustna jest karą za złe zachowanie.
- To służy do efektownego zastraszania uczniów i myśl typu „ O Chryste, tylko żeby facetka mnie nie wywołała”.
- Aby wstawić złe oceny.
- Bo nauczyciele są wredni.
- Aby sprawdzić wiedzę z ostatnich lekcji.
- Odpowiedzi są na oceny.
- Aby nauczyciele się rozweselili i robią to jak część klasy jest niegrzeczna.
- Mają na celu przeważnie sprawdzić wiedzę ucznia z ostatnich lekcji. Nauczyciel jak w przypadku ocen ma przywilej dominacji nad uczniem i może zaszantażować, zagrozić podejściem do tablicy. Do tablicy podchodzą zazwyczaj uczniowie o których nauczyciele wiedzą, że mało wiedzą, żeby za coś ukarać, bo wiedzą że mało umie i chcą mieć pretekst aby wystawić złą ocenę.
CD
- Po to żebyśmy dostali słabe oceny
- Nauczyciele mają problemy we własnym życiu, chcą też robić to innym.
- Żeby nauczyciel mógł się dowartościować i pokazać uczniom, że wie więcej.
- Żeby udupić i zestresować. Wg nich kiedy oni byli dziećmi było niby kuźwa lepiej i tak w kółko.
- Gdy nauczyciel ma nerwa i się wyżywa na nas, bo czuje się lepiej. Moim zdaniem gdy nauczyciele wynoszą problemy z domu to na lekcjach wyżywają się na nas.
- By nauczyciele zobaczyli, że nic nie umiemy i by im się nie nudziło, żeby upokorzyć.
- By wypełnić luki w dzienniku, bądź uciszyć ucznia.
- Dla dodatkowych ocen.
- Po to żeby postawić pałę i udupić nas. Nie wiem po jakiego banana lub limonkę oni torturują nas. Bardzo się stresujemy wtedy.
- Chcą dać nam 1 byśmy się uczyli, a to nas tylko oddala od nauki i się wku… na szkołę i tym bardziej się nie uczymy. Mamy agresję, aby wp.. komuś.
- Odpowiedzi przy tablicy są po to żeby nam coś wytłumaczyć, ale przy tablicy ja zawsze się stresuję.
- Po to żeby nas skompromitować i upokorzyć.
- Żeby za każdym razem nas załatwić na amen.
- Są do zastraszenia uczniów i z nudy nauczyciela.
- Nie wiem, dla mnie to bez sensu to odpowiadanie przy tablicy.
- Żeby dowieść że uczeń nic nie umie i się nie uczył, oraz pokazać klasie że nauczyciel może wszystko.